Ten blog to nasze SEKRETNE OKNO pomagające nam walczyć z chorobą Calineczki jaką jest karłowatość i wrodzony brak odporności.
RSS
poniedziałek, 13 maja 2013

Wczoraj w Czechach, jak i w większości krajów na świecie był Dzień Matki.

Nigdy jeszcze nie obchodziłam tego święta. :)

Wczoraj z samego rana M. wziął Calineczkę na spacer. Powiedział, że to dlatego, żebym miała spokój i mogła poleżeć sobie dłużej w łóżku. Ja nie świadoma niczego (jeszcze nie wiedziałam o moim święcie - wyleciało mi ono z głowy) pomyślałam sobie, że pewnie mu się papierosy skończyły, zapomniał kupić dzień wcześniej i idzie do sklepu, bo nie ma co palić, biorąc przy okazji Calineczkę ze sobą.

A co oni zrobili? Wrócili z bukietem kwiatów i wielkim rafaello dla mamy. :))

Calineczka wyglądała przesłodko trzymając w rękach kwiatki większe od niej. :))

Czasem ten mój M. potrafi mnie jeszcze zaskoczyć, ot co. Kocham te moje dwa skarby najmocniej na świecie. :))

07:49, ca-lineczka
Link Komentarze (22) »
czwartek, 09 maja 2013

Pokażę Wam kilka zdjęć jakie udało mi się zrobić na jednym z meczów żużlowych w Pradze.

Calineczka jest zafascynowana żużlowcami, nie tylko na torze, ale i poza nim. Tak się w nich wpatruje. :)

 

Z Jarosławem Hampelem, jednym z najlepszych Polskich zawodników:

hampel

 

Z Nicki Pedersenem - czołówka światowych żużlowców:

pedersen

 

I z Josefem Francem, z kolei najlepszym czeskim żużlowcem:

franc

Ten Josef ma niecałe 150cm wzrostu. Powiedział nam, że im mniejszy zawodnik, tym lepiej i łatwiej się na żużlu jeździ. A teraz powoli kobiety zaczynają jeździć razem z mężczyznami i przyjmują je do różnych klubów. I powiedział, że za parę lat zaprasza Calineczkę do szkółki. :))

 

 

 

Wczoraj też byliśmy na zawodach. Tym razem w Pardubicach. Znowu zapraszali nas do parkingu. Niestety zawody bardzo się przeciągały. Skończyły się grubo po 21 i Calineczka była już zmęczona, bardzo marudziła pod koniec meczu, więc nie chcieliśmy jej dłużej męczyć, i zaraz po zawodach zwinęliśmy się do domu. Jeszcze będzie okazja na foteczki. ;))

Tagi: żużel
09:09, ca-lineczka
Link Komentarze (24) »
poniedziałek, 06 maja 2013

Oj zabiegane ostatnio jesteśmy, zabiegane... Tyle się dzieje, że aż szkoda czasu włączać komputer. :)

 

1. Jeździmy z Calineczką regularnie co tydzień na żużel. Bardzo jej się spodobało. Nawet jak w telewizji oglądamy mecz żużlowy, to Calineczka siada przed telewizorem, pokazuje paluszkiem na ekran, bije brawo i się cieszy - zaszczepiliśmy ją tym sportem chyba już na całego. :)

Na ostatnim meczu nawet pewien Pan z parku maszyn żużlowców nas zawołał i mówił, że rzadko widzi takie ładne małe dziewczynki jak Calineczka na zawodach tego czarnego sportu i że możemy wejść porobić sobie zdjęcia pamiątkowe z zawodnikami. No i porobiliśmy. :)

Pan powiedział, że na każdych zawodach w Pradze mamy go zawołać to nas wpuści po pamiątkowe zdjęcia - taka mała a jak się ustawiła. :)

 

2. Calineczka była pierwszy raz w zoo. A do zoo płynęła statkiem, choć większość drogi przespała, więc żadna to dla niej atrakcja była. ;)

W zoo jednak jej się podobało, pokazywała wszystko paluszkiem i opowiadała po swojemu. Bardzo miło spędziliśmy czas. Niebawem pokażę Wam fotki. :)

 

3. M. zrobił mi wspaniały prezent. Ja zawsze lubiłam sporty walki różnego rodzaju, oglądałam w telewizji rożne gale, zawody itp... A mój kochany M. kupił mi bilet na galę MMA Attack 3 w katowickim spodku, która była w zeszłym tygodniu. Sam zaproponował, że zostanie z Calineczką. No i pojechałam razem z bratem - ale było super. Nie wiem, czy ktoś z Was oglądał transmisje na żywo w Polsacie (to tam gdzie walczył Ozdoba-Burneika). Na żywo to jest jeszcze lepsze niż w telewizji. W dodatku miałam bilet prawie przy samym ringu, tzw. oktagonie. Bardzo mi się podobało - wspaniały prezent.

 

4. Była u nas moja mama z siostrą na majówce. Taka niezapowiedziana wizyta. Cały tydzień. Super niespodzianka. :) Odpoczęłam sobie trochę przez to, bo mama wszystko, co tylko było trzeba robiła przy Calineczce - jak twierdziła musiała się nią nacieszyć. Szkoda tylko, że większość dni padał deszcz...

 

5. Do tego dochodzi kilka wizyt krajoznawczych w Pradze i Pardubicach, place zabaw, ulubione miejsce Calineczki - czyli piaskownica codziennie chociaż chwilkę no i sami widzicie, że czasu nam brakuje na wszystko. :)

 

Dziękuję, że nie zapomnieliście o Calineczce nawet jeśli jej mama ociąga się z pisaniem. :)

środa, 24 kwietnia 2013

Wczoraj w "pytaniu na śniadanie":

http://www.tvp.pl/styl-zycia/magazyny-sniadaniowe/pytanie-na-sniadanie/wideo/dzieli-ich-pol-metra/10824423

sobota, 20 kwietnia 2013

Dawno nie pisałam.

Przyszła wiosna i nie mamy czasu, bo całe dnie spędzałyśmy z Calineczką na dworze.

Ulubione zajęcie Calineczki ostatnio to karmienie kaczek. :)

Dopiero dzisiaj zimno i pada, więc mamy trochę czasu, bo siedzimy w domu.

 

Co do żużla, Calineczce bardzo się podobało. Pierwsze dwa biegi płakała i już chcieliśmy wychodzić, ale potem przestała. Na końcu nawet zaczęła bić brawo jak motory przejeżdżały koło nas i wyzywała wszystkich dookoła, jak ktoś nie klaskał. :) Więc nawet jak Praga przegrywała, to wszyscy musieli bić brawo, żeby nie złościć Calineczki. :)

Niestety nie zrobiliśmy jej żadnego zdjęcia na pierwszym żużlu w życiu. Choć cały czas o tym pamiętałam, aż w końcu zapomniałam. :)

We wtorek jedziemy na żużel znowu, więc się poprawię. ;)

 

 

Wczoraj Calineczka trochę gorączkowała (około 37,9), cały dzień marudziła i nic nie chciała jeść. Już się bałam, że znowu jakaś choroba, ale dzisiaj już jest dobrze i humor od rana dopisuje. W dodatku znalazłam jej jednego nowego zęba, więc to chyba stąd ta gorączka. :)

 

Tak więc u nas pozytywnie i oby tak dalej. :)

11:19, ca-lineczka
Link Komentarze (16) »
wtorek, 16 kwietnia 2013

Jedziemy dzisiaj do Pragi na zawody żużlowe.

Mecz czeskiej Extraligi:

Praha vs. Pardubice

 

To będzie pierwszy raz Calineczki na żużlu. Ciekawe czy jej się spodoba? Mnie tata zabrał pierwszy raz na speedway, gdy miałam 9miesięcy i od tamtego czasu mało kiedy zdarzało się, że opuszczałam jakieś zawody swojego ukochanego klubu. Zobaczymy jak będzie w Czechach. :)


Boję się, że Calineczce nie spodoba się hałas i będzie płakała. Bo ona hałasu za bardzo nie lubi. A na żużlu wiadomo, motory i te sprawy. :)

 

Ale z drugiej strony jak byliśmy na Biathlonie to też był hałas, dużo ludzi i mnóstwo trąbek a ona spała w najlepsze. :)

 

Zobaczymy jak będzie. :)

Tagi: żużel
11:44, ca-lineczka
Link Komentarze (14) »
poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Dzisiaj będzie również zdjęciowy wpis, bo idziemy z Calineczką do lekarza na mierzenie i nie mamy czasu. :)

 

Tak moja córcia przygotowuje się do spaceru:

cal

 

Korzystamy z wiosny. :)

Tagi: calineczka
08:54, ca-lineczka
Link Komentarze (22) »
piątek, 12 kwietnia 2013

Nie dawno pisałam, że byłam w Pradze na koncercie polskiego zespołu reagge - Tabu.

Znalazłam w necie, na stronie klubu bodajże moje zdjęcie, więc się pochwalę:

Image Hosted by ImageShack.us



:))

 

 

Poza tym wczoraj w końcu wykorzystałam wiosenną pogodę i poszłam na bieżnię pobiegać. Moja kondycja jest straszna. Trzy okrążenia 300 metrowe na bieżni dałam radę przebiec bez zatrzymania. Dzisiaj znowu idę i jutro. Trzeba się w końcu za siebie wziąć.

Dziewczyny jadące ze mną w góry - szykujcie się. :) Jaki termin najbardziej by wam odpowiadał?

Lala.lu, Zielona Matko - to do Was pytanie. :)))

 

 

czwartek, 11 kwietnia 2013

M. ma dobrego kolegę w pracy. Chłopak młody, w moim wieku. 8 lat temu chorował na białaczkę, miał przeszczep szpiku kostnego w tym szpitalu co Calineczka. Nadal jeździł tam na kontrolę tak jak my. Wszystko było dobrze. W piątek pojechał jak zwykle na wizytę kontrolną i co się okazało? Nawrót białaczki. Po 8 latach... Już nie wrócił z kontroli do domu, przygotowują do do przeszczepu.

Takie chwile dają do myślenia. Przecież Calineczkę też to może spotkać. Żaden lekarz nie daje stu procentowej pewności, że za rok, dwa, pięć, dziesięć, dwadzieścia nie nastąpi nagle odrzut szpiku kostnego, bez żadnych objawów, bez ostrzeżenia. Tak samo jak u kolegi M.

Nie wiem czy kiedyś nauczę się żyć bez ciągłego stresu i myślenia o tym co będzie gdy...

środa, 10 kwietnia 2013

Grypa żołądkowa na szczęście już mi minęła.

Zaraziłam jednak i mojego brata, który z nami mieszka i męża także. Obydwoje na zmianę okupują kibelek. :)

Strasznie się boję, żeby na koniec Calineczki nie wzięło. W końcu jej odporność jeszcze nie jest idealna... Czyli teraz kolejne dni będą mi mijać w wielkim stresie, czy Calineczka zachoruje, czy nie... Oby nie.

 

Poza tym - Calineczka w Polsce na prawdę została rozpieszczona całkowicie. Pojechaliśmy wczoraj na zakupy do centrum handlowego - nie chciała usiedzieć w wózku nawet chwili, gdzie wcześniej w wózku uwielbiała jeździć... Tylko cały czas na rękach i na rękach. Ahh, co te babcie robią z dziećmi. :)

 

Zapomniałam jeszcze wczoraj napisać, że będąc w Polsce odwiedziłam fryzjera. :) Pierwszy raz w życiu wychodząc od fryzjerki jestem całkowicie 100% zadowolona z efektu. Strasznie mi się podoba. :)

 

 

 

A co do Waszych komentarzy na temat blokowania bloga, to chciałam napisać, że póki co nie chcę go blokować. Zakładając go miałam też takie założenie, by ten blog pomagał innym rodzicom dzieci z podobną chorobą do Calineczki. Pamiętam jak ja dowiedziałam się o chorobie, to z rozpaczą szukałam informacji w internecie i nic nie mogłam konkretnego znaleźć, tylko same naukowe regułki. Dlatego chciałabym, żeby ten blog komuś kiedyś pomógł. Na razie więc zostawiam tak jak jest, zobaczymy co będzie później. :)

Tagi: calineczka
09:30, ca-lineczka
Link Komentarze (14) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10
Napisz do mnie