Ten blog to nasze SEKRETNE OKNO pomagające nam walczyć z chorobą Calineczki jaką jest karłowatość i wrodzony brak odporności.
RSS
piątek, 30 sierpnia 2013

Wczoraj będąc z Calineczką w supermarkecie na zakupach, spotkaliśmy rodzinę Cyganów, tfu Romów - żeby było poprawnie politycznie. Matka, córka, mąż córki, dwuch kolegów męża( albo braci nie wiem, ale cyganie to i tak jedna wielka mafia) i 3 małych dzieci, w tym jedno może roczne. Brudni i śmierdzący - jak to cygani...

Calineczka jak zawsze w sklepie - wyskoczyła sobie z wózka i kroczy wesoło między regałami.

Wtedy Ci cyganie ją zauważyli i zaczęli się śmiać w głos. W całym sklepie było ich słychać. Zaczęli krzyczeć za nią, że kurdupel i krasnal... 

Najbardziej zabolało mnie to, że Calineczka jest bardzo ufną osóbką. W końcu ma dopiero 1,5 roku. Gdy zauważyła, że ktoś się śmieje, pomyślała, że śmieje się do niej, a nie z niej. Wtedy również zaczęła się do nich uśmiechać, machać do nich, robić papa... Gdy oni to zobaczyli zaczęli jeszcze bardziej się śmiać... Że taki śmieszny ten kurdupelek, żeby o do cyrku wysłać...

Wszędzie gdzie chodziliśmy po sklepie, oni szli za nami i ciągle śmiali się w głos.

W końcu zdenerwowani wzięliśmy Calineczkę na ręce i wyszliśmy z marketu nie dokańczając zakupów.

M. chciał im powiedzieć parę słów od siebie, ale było ich kilku, a na osiedlu jeszcze więcej, więc się bałam i nie pozwalałam mu z nimi zadzierać.

 

 

 

Ehh nienawidzę ich. A Czechy to piękny kraj tylko cyganów pełno...

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

... i mamy się dobrze. :)

 

 

Przepraszam, że tyle czasu się nie odzywałam, ale ostatnio brakowało mi czasu. Piękna pogoda więc w domu mało przebywałyśmy. A co za tym idzie - mama przeżywa odwyk od komputera. :)

Postaram się wrócić jak już jesień do nas zawita. A zbliża się niestety wielkimi krokami.

 

Poza tym denerwuje mnie strasznie fakt, że polowa mojej rodziny (tej, z którą dobrze wychodzi się tylko na zdjęciu, a czasem nawet i to źle wychodzi ;) ) czyta tego bloga, a potem obgaduje i rozpowiada wszystko na około. To też jeden z głównych faktów, które doskonale do blogowania mnie zniechęcają. Myślę intensywnie jak ten problem rozwiązać. Macie jakiś pomysł? :)

 

 

Calineczka szaleje za trzech, upilnować jej nie można. A co za tym idzie? Co chwile znajduje u niej nowe siniaki. :)

Nadal ma swoje 70 cm i 8,5 kg, w tej kwestii niestety nic się nie zmieniło.

Na szczęście już dawno na nic nie chorowała i do szpitala jeździmy raz na dwa miesiące.

 

 

Za to u rodziców Calineczki nastąpiło sporo zmian, które postaram się opisać niebawem.

 

 

Mam nadzieję, że wybaczycie mi to zniknięcie bez słowa. Wiem, że nie powinnam tak traktować zwłaszcza Was, ludzi którzy bardzo mi pomogli w trudnych chwilach znieść to co najgorsze. PRZEPRASZAM i przesyłam uściski.

 

 

 

Tagi: jestem!
14:47, ca-lineczka
Link Komentarze (20) »
Napisz do mnie