Ten blog to nasze SEKRETNE OKNO pomagające nam walczyć z chorobą Calineczki jaką jest karłowatość i wrodzony brak odporności.
RSS
wtorek, 18 czerwca 2013

Nienawidzę tego pytania...

Już wcześniej działało mi ono na nerwy, ale będąc w Polsce nie cierpię go jeszcze bardziej.

Może dlatego, że mieszkając u siebie w mieście ludzie nie są aż tak natrętni, nie obchodzi ich życie innych. Mają swoje troski i zmartwienia.

Na takiej wsi zabitej dechami, gdzie na noc ulice zwijają i kroją chleb sznurkiem, bo noży nie znają jest dużo gorzej. Bo co Ci ludzi mają ciekawego robić? Nic tylko obgadywać innych.

I w kółko słyszę od każdego kto nas mija na ulicy, czy widzi w osiedlowym sklepie:

 

- Taka malutka i już chodzi? Niemożliwe, ile ona ma?

- Boże takie małe dzieci jeszcze nie chodzą. Ile ona ma? Gdzieś 4 miesiące chyba nie?

- Ile ona ma? Półtora roku? Wydawało mi się, że półtoraroczne dzieci są większe.

- To maleństwo ma już pełną buzię zębów, szybko jej urosły. Ile ona ma?

- Jak ona ładnie mówi, a taka mała jest. Ile ona ma?

 

A jak mówię ile ma (choć każdy dobrze wie, bo ledwo Calineczka się urodziła to cała wieś gadała) to słyszę, że to niemożliwe, że jest za mała, że może niedożywiona i nie rośnie, albo za mało witamin ma, albo że to karzeł i kurdupel...

Nienawidzę tego!!!!

 

 

U nas w mieście jest inaczej, bo żeby nie słuchać głupich komentarzy to po prostu mówię, że ma 8 miesięcy (i tak słyszę wtedy, że jest za mała jak na ten wiek, ale nie budzi to aż takiego zaskoczenia jakbym powiedziała, że ma 18 miesięcy) - nikt mnie tam nie zna, jestem anonimowa i takie kłamstwo przejdzie. Tutaj niestety nie, bo ludzie wiedzą o Tobie więcej niż Ty sam.

środa, 12 czerwca 2013

Dawno nie pisałam, wiem wiem.

Jakoś weny brak.. I czasu również.

Po raz kolejny Multilady zmotywowała mnie do napisania czegoś. Dziękuję Kochana :*

 

 

Pierwsze i najważniejsze info jest takie, że jadę jutro z Calineczką do Polski. Na ponad dwutygodniowe wakacje do mojej mamy. Żeby Calineczka pobyła trochę z babcią. M. nie dostał urlopu i zostaje w Czechach. Nie mogę się już doczekać, to dopiero będzie odpoczynek od wszystkiego. Na pachnącej, czyściutkiej i cichej wsi. ;)

Mam w planach odwiedzić też Wrocław i Poznań - a co niech Calineczka zwiedza Polskę. ;)

 

 

 

 

A co u nas poza tym? Calineczka śmiga już całkiem pięknie sama. Wszędzie jej pełno. Nie chce teraz w ogóle jeździć wózkiem, tylko wszędzie "ja sama". :)

Ze szpitala nie zadzwonili, więc to chyba dobrze. :)

 

Jedyne co mnie nie pokoi to to, że ciągle męczymy się z atopowym zapaleniem skóry. Dermatolożka kazała odstawić maści sterydowe, bo było ok, ale zaraz po odstawieniu tych maści całą Calineczkę wysypało. Wszystko co je jest hipoalergiczne, nie ma kontaktu ze zwierzątkami, a wysypka i tak jest. Mała się drapie, bo wszystko ją swędzi i przez to marudzi. A żeby znowu zastosować maść sterydową, trzeba poczekać pół roku, bo nie można jej tyle czasu ciągiem stosować... Może macie jakieś pomyły?

wtorek, 04 czerwca 2013

Powódź w Czechach, ale nas na szczęście nie zalało.

Przez nasze miasteczko nie przepływa żadna rzeka, więc możemy spać spokojnie.

Tagi: powódź
09:51, ca-lineczka
Link Komentarze (13) »
Napisz do mnie