Ten blog to nasze SEKRETNE OKNO pomagające nam walczyć z chorobą Calineczki jaką jest karłowatość i wrodzony brak odporności.
RSS
środa, 24 kwietnia 2013

Wczoraj w "pytaniu na śniadanie":

http://www.tvp.pl/styl-zycia/magazyny-sniadaniowe/pytanie-na-sniadanie/wideo/dzieli-ich-pol-metra/10824423

sobota, 20 kwietnia 2013

Dawno nie pisałam.

Przyszła wiosna i nie mamy czasu, bo całe dnie spędzałyśmy z Calineczką na dworze.

Ulubione zajęcie Calineczki ostatnio to karmienie kaczek. :)

Dopiero dzisiaj zimno i pada, więc mamy trochę czasu, bo siedzimy w domu.

 

Co do żużla, Calineczce bardzo się podobało. Pierwsze dwa biegi płakała i już chcieliśmy wychodzić, ale potem przestała. Na końcu nawet zaczęła bić brawo jak motory przejeżdżały koło nas i wyzywała wszystkich dookoła, jak ktoś nie klaskał. :) Więc nawet jak Praga przegrywała, to wszyscy musieli bić brawo, żeby nie złościć Calineczki. :)

Niestety nie zrobiliśmy jej żadnego zdjęcia na pierwszym żużlu w życiu. Choć cały czas o tym pamiętałam, aż w końcu zapomniałam. :)

We wtorek jedziemy na żużel znowu, więc się poprawię. ;)

 

 

Wczoraj Calineczka trochę gorączkowała (około 37,9), cały dzień marudziła i nic nie chciała jeść. Już się bałam, że znowu jakaś choroba, ale dzisiaj już jest dobrze i humor od rana dopisuje. W dodatku znalazłam jej jednego nowego zęba, więc to chyba stąd ta gorączka. :)

 

Tak więc u nas pozytywnie i oby tak dalej. :)

11:19, ca-lineczka
Link Komentarze (16) »
wtorek, 16 kwietnia 2013

Jedziemy dzisiaj do Pragi na zawody żużlowe.

Mecz czeskiej Extraligi:

Praha vs. Pardubice

 

To będzie pierwszy raz Calineczki na żużlu. Ciekawe czy jej się spodoba? Mnie tata zabrał pierwszy raz na speedway, gdy miałam 9miesięcy i od tamtego czasu mało kiedy zdarzało się, że opuszczałam jakieś zawody swojego ukochanego klubu. Zobaczymy jak będzie w Czechach. :)


Boję się, że Calineczce nie spodoba się hałas i będzie płakała. Bo ona hałasu za bardzo nie lubi. A na żużlu wiadomo, motory i te sprawy. :)

 

Ale z drugiej strony jak byliśmy na Biathlonie to też był hałas, dużo ludzi i mnóstwo trąbek a ona spała w najlepsze. :)

 

Zobaczymy jak będzie. :)

Tagi: żużel
11:44, ca-lineczka
Link Komentarze (14) »
poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Dzisiaj będzie również zdjęciowy wpis, bo idziemy z Calineczką do lekarza na mierzenie i nie mamy czasu. :)

 

Tak moja córcia przygotowuje się do spaceru:

cal

 

Korzystamy z wiosny. :)

Tagi: calineczka
08:54, ca-lineczka
Link Komentarze (22) »
piątek, 12 kwietnia 2013

Nie dawno pisałam, że byłam w Pradze na koncercie polskiego zespołu reagge - Tabu.

Znalazłam w necie, na stronie klubu bodajże moje zdjęcie, więc się pochwalę:

Image Hosted by ImageShack.us



:))

 

 

Poza tym wczoraj w końcu wykorzystałam wiosenną pogodę i poszłam na bieżnię pobiegać. Moja kondycja jest straszna. Trzy okrążenia 300 metrowe na bieżni dałam radę przebiec bez zatrzymania. Dzisiaj znowu idę i jutro. Trzeba się w końcu za siebie wziąć.

Dziewczyny jadące ze mną w góry - szykujcie się. :) Jaki termin najbardziej by wam odpowiadał?

Lala.lu, Zielona Matko - to do Was pytanie. :)))

 

 

czwartek, 11 kwietnia 2013

M. ma dobrego kolegę w pracy. Chłopak młody, w moim wieku. 8 lat temu chorował na białaczkę, miał przeszczep szpiku kostnego w tym szpitalu co Calineczka. Nadal jeździł tam na kontrolę tak jak my. Wszystko było dobrze. W piątek pojechał jak zwykle na wizytę kontrolną i co się okazało? Nawrót białaczki. Po 8 latach... Już nie wrócił z kontroli do domu, przygotowują do do przeszczepu.

Takie chwile dają do myślenia. Przecież Calineczkę też to może spotkać. Żaden lekarz nie daje stu procentowej pewności, że za rok, dwa, pięć, dziesięć, dwadzieścia nie nastąpi nagle odrzut szpiku kostnego, bez żadnych objawów, bez ostrzeżenia. Tak samo jak u kolegi M.

Nie wiem czy kiedyś nauczę się żyć bez ciągłego stresu i myślenia o tym co będzie gdy...

środa, 10 kwietnia 2013

Grypa żołądkowa na szczęście już mi minęła.

Zaraziłam jednak i mojego brata, który z nami mieszka i męża także. Obydwoje na zmianę okupują kibelek. :)

Strasznie się boję, żeby na koniec Calineczki nie wzięło. W końcu jej odporność jeszcze nie jest idealna... Czyli teraz kolejne dni będą mi mijać w wielkim stresie, czy Calineczka zachoruje, czy nie... Oby nie.

 

Poza tym - Calineczka w Polsce na prawdę została rozpieszczona całkowicie. Pojechaliśmy wczoraj na zakupy do centrum handlowego - nie chciała usiedzieć w wózku nawet chwili, gdzie wcześniej w wózku uwielbiała jeździć... Tylko cały czas na rękach i na rękach. Ahh, co te babcie robią z dziećmi. :)

 

Zapomniałam jeszcze wczoraj napisać, że będąc w Polsce odwiedziłam fryzjera. :) Pierwszy raz w życiu wychodząc od fryzjerki jestem całkowicie 100% zadowolona z efektu. Strasznie mi się podoba. :)

 

 

 

A co do Waszych komentarzy na temat blokowania bloga, to chciałam napisać, że póki co nie chcę go blokować. Zakładając go miałam też takie założenie, by ten blog pomagał innym rodzicom dzieci z podobną chorobą do Calineczki. Pamiętam jak ja dowiedziałam się o chorobie, to z rozpaczą szukałam informacji w internecie i nic nie mogłam konkretnego znaleźć, tylko same naukowe regułki. Dlatego chciałabym, żeby ten blog komuś kiedyś pomógł. Na razie więc zostawiam tak jak jest, zobaczymy co będzie później. :)

Tagi: calineczka
09:30, ca-lineczka
Link Komentarze (14) »
wtorek, 09 kwietnia 2013

Miałam wyjechać do Polski odpocząć i trochę się rozerwać.

Udałoby mi się to, gdyby nie fakt, że już drugiego dnia dostałam... grypy jelitowej.

Brzuch mi tak skręcało z bólu, że ledwo się podnieść z łóżka mogłam. Nie wspomnę już o bieganiu co chwila do kibla i nie jedzeniu kompletnie niczego. Przynajmniej pewnie schudłam parę kilo. :)

Moja mama spisała się na medal, bo nie musiałam nic robić przy Calineczce (nawet by mi nie pozwoliła jakbym zdrowa była;). Tak się cieszyła, że w końcu ją widzi, że nie odstępowała jej na krok. A teraz Calineczka rozpieszczona i nawet w domu chce być cały czas na rękach noszona. :D

 

Dzień przed chorobą udało mi się odwiedzić kino z moją młodszą siostrą. Byłyśmy na "Oz wielki i potężny" 3d. Bardzo mi się podobało i siostrze też. Świetny film dla dzieci i piękne widoki. Ja jako dziecko zawsze byłam fanką "Czarnoksiężnika z krainy Oz" :). M. już się mniej podobało, ale jak to stwierdziła młodsza siostra - to nie jest film dla chłopaków tylko dla dziewczyn. :)

 

Miałam w planach poodwiedzać znajomych, pojeździć po dawno niewidzianej okolicy i dupa... Zła jestem z tego powodu strasznie.

Dałam się jeszcze w sobotę M. namówić na nocny seans w kinie. No bo trzeba korzystać póki ma kto zająć się małą. I poszliśmy na "Układ zamknięty". Jeśli ktoś się zastanawia czy iść - polecam bardzo, bardzo. Film na faktach o tym jak w Polsce można uczciwych ludzi zastraszyć i stłamsić. Po takich filmach jeszcze bardziej cieszę się, że uciekłam z tego chorego kraju. Jakoś seans przetrwałam, ale ciężko było.

 

W dzień wyjazdu wybraliśmy się jeszcze na żużel. Bo cała nasza rodzina fanami tego sportu jest. :)

M. był pierwszy raz i tak mu się spodobało, że stwierdził, że na wszystkie mecze będzie teraz do Leszna jeździć. To fajnie, bo przynajmniej ja też będę miała w końcu okazję bywać na meczach.. :)

 

 

Droga powrotna z Polski była bardzo ciężka. Rozpieszczona i wynoszona na rękach Calineczka w ogóle nie chciała siedzieć w foteliku. Całą drogę ryczała, krzyczała, aż się robiła cała sina i zaczynała się krztusić. Jak M. odpinał pasy od razu spokój. Raz nam się nawet z tego wszystkiego porzygała w tym aucie. Nie pomagały żadne zabawki, jedzenie, śpiewanie. Po prostu katastrofa!! Z tych nerwów pokłóciliśmy się z M. i aktualnie przechodzimy kryzys, jeden z najpoważniejszych jaki mieliśmy dotychczas. I póki co nie widzę szans na poprawę. Więcej nie będę pisać... Bo nie.

 

Dziękuję Wam wszystkim za ciepłe słowa otuchy. I kończę, bo się rozpisałam.

 

 

 

 

 

Tagi: wyjazd
09:46, ca-lineczka
Link Komentarze (28) »
poniedziałek, 08 kwietnia 2013

Głupie to wszystko.

 

Chyba mam dość... :(

Tagi: załamanie
12:34, ca-lineczka
Link Komentarze (20) »
środa, 03 kwietnia 2013

Jakoś ostatnio nie mam na nic ochoty.

I to nie idzie o to, że nie mam nastroju. Mam i to nawet całkiem dobry. Jednak jakoś nic mi się nie chce.

Nie chce mi się sprzątać, gotować, wychodzić z domu. Z tego powodu strasznie mi się nudzi całymi dniami jak M. w pracy. To chyba ta pogoda tak negatywnie nastraja. Byłoby słoneczko, to siedziałybyśmy cały dzień z Calineczką na placu zabaw, a tak co?

 

Moje niechcenie dotyczy też bloga. Tyle rzeczy chciałabym tu opisać, ale jakoś tak ostatnio brak weny. Nic mi się w głowie normalnego nie układa, więc i jakoś mało piszę... Mam nadzieję, że niedługo nadrobię. :)

 

Dzisiaj o 13 jedziemy do Polski na 5 dni. A ja nawet nie jestem spakowana, bo ... mi się nie chce :)

M. pojechał już wczoraj, żeby pozałatwiać sprawy w urzędzie dotyczące wyrobienia nowego dowodu. Co za tym idzie pierwszy raz od bardzo dawna spałam sama. Już zapomniałam jakie to uczucie, i prawie całą noc zasnąć nie mogłam. Ahh jak dobrze, że M. nie robi nocek w pracy. :)

Dziwne to, jesteśmy ze sobą już tyle czasu... A ja nadal czuję się jak zakochana nastolatka. :)

 

 

Tym optymistycznym akcentem kończę dzisiaj i...  Mam nadzieję, że w Polsce naładuję akumulatory i w końcu mi się czegoś zachce. :)

09:44, ca-lineczka
Link Komentarze (27) »
Napisz do mnie