Ten blog to nasze SEKRETNE OKNO pomagające nam walczyć z chorobą Calineczki jaką jest karłowatość i wrodzony brak odporności.
RSS
czwartek, 28 lutego 2013

Nie chciałam iść z Calineczką do szpitala. Na samą myśl o pobycie w szpitalu mam gęsią skórkę.

Co do Waszych komentarzy i tego, że szpital to wylęgarnina bakterii - o to akurat nie musiałam się martwić. Nasz onkologiczny szpital w Pradze, w którym się leczymy jest przystosowany do dzieci z brakiem odporności. W każdej sali jest tylko jedno łóżko/łóżeczko, a lekarz, czy pielęgiarka może wejść tam tylko w specjalnym stroju, z maseczką na ustach i w rękawiczkach. Jeśli chodzi o zarazki, to czyściej tam niż u nas w domu. :)

Jednak dość mam szpitali i już.

 

Miałam prywatny numer do naszego Pana doktora najlepszego na świecie. Wiem, że trochę głupio przeszkadzać podczas urlopu, ale zadzwoniłam. Wytłumaczyłam mu wszystko dokładnie i kazał nam przyjechać do siebie do domu. Tam ją posłuchał, zajrzał do gardełka, do uszek i zbadał CRP.

Wyszło, że CRP jest na poziomie 13, nieco podwyższone, ale nie jest aż takie bardzo złe. Lekarz zauważył też niecozaczerwienione gardło. Mówił, że to najprawdopodobniej lekkie zapalenie gardła i dobrze, że przyjechaliśmy, a nie czekaliśmy dłużej, bo pewnie jeden dzień i zrobiłaby się z tego angina.

Mamy jakiś antybiotyk, a dzisiaj na 12 jedziemy znowu do pana doktora na odbiór krwi w celu zmierzenia CRP i zobaczymy co dalej. Dzisiaj w nocy już gorączka nieco niższa, utrzymywała się w granicy 38,2 i Calineczka całą noc przespała.

Każdemu życzę takiego kochanego Pana Doktora jak nasz. :)

środa, 27 lutego 2013

Dzisiaj mieliśmy powtórkę z rozrywki i kolejną trudną noc.

Calineczka obudziła się koło 23 godziny z płaczem, zmierzyłam jej gorączkę i termometr pokazał aż 39,4 stopnia. Dałam jej nurofen. Po pół godzinie zaczął działać. Temperatura Calineczki spadła do 37,2 stopnia i córcia moja nabrała chęci do zabawy. Najbardziej upodobała sobie zabawę w stylu wyrzucania smoczka na podłogę i głośnego krzyku, a kiedy wstawałam jej podać smoczek to śmiała się w głos. I tak do 4 nad ranem, aż w końcu zasnęła. Obudziła się o godzinie 9. Zmierzyłam jej temperaturę i znowu jest ponad 39 stopni. Do 12 godziny nie mogę jej dać nic na gorączkę, bo dostała swoje stałe leki o 8.

Calineczka nie ma żadnych objawów choroby oprócz tej gorączki. Śmieje się, bawi, apetyt ma wielki... Wczoraj wieczorem znalazłam jej nowego zęba. Czy to możliwe jednak, żeby na zęby miała aż taką wielką temperaturę? Wydaje mi się, że nie...

Strasznie się denerwuję. Nie wiem, czy dzwonić do szpitala, czy nie. Nie chce, żeby uznali mnie za panikarę, że dzwonię zbyt często, ale boję się, żeby to nie było coś poważniejszego niż zęby.

Boję się też dlatego, że nawet najzwyklejsze przeziębienie w naszym przypadku skończy się najprawdopodobniej w szpitalu.

Calineczka nie maiła za bardzo się gdzie zarazić, bo ani ja ani ona już od ponad tygodnia na dwór nie wyszłyśmy.

Ehh nie wiem co robić...

wtorek, 26 lutego 2013

Wczoraj Calineczka bawiąc się klockami na swoim ulubionym kocyku zasnęła. Cieszyłam się, że będę miała w końcu chwilę spokoju po nie przespanych nocach, więc nie przenosiłam jej do łóżeczka, żeby jej nie obudzić tylko przykryłam ją drugim kocykiem i poszłam robić obiad. :)
W między czasie Calineczka się obudziła z planem zbrojenia czegoś. Dlatego właśnie była tak cicho, że jej nie usłyszałam. Skończyłam robić obiad i zadowolona z siebie idę do pokoju, ciesząc się, że córcia jeszcze śpi i będę mogła chwilkę odpocząć.
W pokoju jednak zauważyłam coś takiego:

:)

Calineczka poszła do stolika, na którym leżały dwie paczki chrupek kukurydzianych i wysypała je na ziemie. W dodatku każdego, ale to dosłownie każdego nagryzła, lub chociaż polizała. Nie mogła zająć się jednym - każdego musiała naznaczyć. :) A każdy wie, co robi się z chrupkami kukurydzianymi, dy dostaną choć trochę wody.
Ahhh, mój mały urwisek. Tak, to prawda, że gdy jest zbyt cicho to znaczy, że dziecko coś kombinuje. Z czasem się chyba tego nauczę. :)



Dzisiejsza nocka minęła nam bardzo spokojnie. Spałyśmy od 20 do 8 rano.


Tagi: calineczka
09:27, ca-lineczka
Link Komentarze (23) »
poniedziałek, 25 lutego 2013

Tak się chwaliłam, że Calineczka ładnie śpi i przesypia całe noce, aż się kurde przechwaliłam.

Już dwie noce nie spałyśmy.

Ząbkujemy.

Co dziwne, zawsze myślałam, że jak dziecko ma już górne i dolne jedynki to zaczynają mu rosnąć kolejne tzn najpierw dwójki, potem trójki. U Viki jest inaczej. Rośnie jej ząbek trzonowy, całkiem z tyłu na dole. Dziś rano już go poczułam, bo się przebił w końcu. Dziecko się ślini i pakuje rączki do buzi bardzo głęboko, żeby dotknąć bolącego miejsca i czasem aż się krztusi. Biedactwo malutkie.

 

Chcę spać!!

09:20, ca-lineczka
Link Komentarze (26) »
czwartek, 21 lutego 2013

Właśnie dziś Calineczka kończy 14 miesięcy.

Z tego powodu byliśmy się zważyć i zmierzyć na ośrodku i... jestem miło zaskoczona.

Calineczka mierzy 63,5 cm, a waży 7650g...

Przez ostatnie pół roku miała ciągle 59cm, więc to znaczy, że...

UROSŁA O 4,5CM!!!!!!!!!

 

Wiem, że 63,5cm to bardzo mało jak na 14sto miesięczne dziecko, ale i tak  się cieszę. :)

środa, 20 lutego 2013

Wczoraj wkońcu dotarł do mnie prezent walentynkowy, który kupiłam dla M.

I teraz mogę się już pochwalić co to jest. Zamówiłam coś podobnego do tego, ale troszkę w innej kombinacji zawartości:

http://www.wysparozkoszy.pl/pudelko-rozkoszy-niesamowity-zestaw-p-3432.html

Fajna zabawa przy tym, już wypróbowaliśmy i M.  jest zadowolony. :)

 

Ale... No właśnie - zawsze musi być jakieś ale...

Po 1. Nie było tam 3 rzeczy za które zapłaciłam. Pan ze sklepu teraz tłumaczy się, że po prostu dostał je wadliwe od producenta więc nie włożył ich do paczki - suuuper tylko czemu mnie wcześniej o tym nie poinformował, na przykład wtedy, gdy wysyłałam mu pieniądze.

Po 2. Pan ze sklepu mówił, że przesyłka priorytetowa zagraniczna będzie kosztować 80 zł, bo paczka jest ciężka. Gdy do mnie dotarła zważyłam ją i zadzwoniłam na pocztę polską, Pani powiedziała mi, że wysłanie przesyłki priorytetowej do Czech o tej wadze  kosztuje 34 złote...

I w końcu po 3. Jak już Pan oszukał mnie na cenie przesyłki, to mógł chociaż wszystko włożyć do jakiegoś kartonika, miał na to pieniądze, moje pieniądze!! A on po prostu owinął to w papier i wszystko co do mnie dotarło jest pogniecione.

 

I co ja mam teraz zrobić?

Na pewno antyreklamę... Gdyby was kiedyś coś podkusiło, żeby kupić coś w sklepie www.WyspaRozzkoszy.pl lub na allegro: http://allegro.pl/listing/user.php?us_id=4789547 to nie polecam. Zostanicie oszukani tak jak ja!!!

poniedziałek, 18 lutego 2013

Jak ja uwielbiam tak zwany spontan.... :)

Siedzimy w sobotę z mężem w domu i myślimy co by tu robić w niedzielę, żeby nie siedzieć cały dzień w domu i się nie nudzić. Nagle oglądająć wiadomości zauważyliśmy, że w Czechach odbywają się Mistrzostwa Świata w Biathlonie i... stwierdziliśmy, że pojedziemy. :)

Ja na Biathlonie znam się tyle, o ile... Wiem, że się jeździ na nartach i strzela, nic poza tym. Nigdy jednak nie widziałam na żywo, M. też nie, więc czemu by nie pojechać.

Dzień przed zawodami zostały już tylko bilety na trasę, nie było biletów na trybuny... Ale za to te na trasę były bardzo tanie. Kosztowały tylko 150 koron, czyli jakieś 23 złote. Daleko też nie mieliśmy, bo z miejsca gdzie mieszkamy to 90 kilometrów. Zresztą - Czechy są małe i nigdzie daleko nie jest. :)

Byliśmy już 1,5 godziny przed zawdami na miejscu. Zaopatrzyliśmy się w szaliki, czapki i trąbi i poszliśmy zwiedzać. Zaskoczyła nas bardzo duża liczba kibiców. Nawet spotkaliśmy kilku Polaków. Najwięcej jednak było Niemców i Norwegów.

Same zawody były nwet fajne. Narciarki 4 razy przejechały koło nas pod górkę i 4 razy zjechały z górki. :) Staliśmy jednak koło telebimu, więc dobrze było widać strzelanie.

Calineczka przespała całe zawody w wózku, owinięta kocykiem. Nie obudziły ją krzyki, gwizdy i ogólna wrzawa na trybunach.

Kibice byli mili i serdeczni. Każdy ze sobą rozmawiał bez względu na to z jakiego był kraju. Bardzo mi się podobał klimat na tych zawodach...

Co do występu Polek. Brązowy medal zdobyła najmłodsza nasza reprezentantka Monika Hojnisz. Przez jakiś czas druga Polka - Krystyna Pałka spisywała się nieźle. Była nawet przez moment pierwsza, ale tracila dużo na dystansie i w końcu uplasowała się na 7 miejscu. Myślę, że to i tak duży sukces.

 

I pokażę Wam jeszcze zdjęcie najmłodszej kibicki Polski razem z mamą, chwilę przed tym nim zasnęła:

biathlon

Nawet Czesi i inni kibice robili jej zdjęcia. :)

09:57, ca-lineczka
Link Komentarze (24) »
sobota, 16 lutego 2013

Wczoraj miałam pechowy dzień.

Wybraliśmy się z M., Calineczką i znajomymi na kręgle.

Najpierw idąć do samochodu z nosidełkiem w ręce poślizgnęłam się i manewrując, żeby nie upuścić Calineczki uderzyłam z całą siłą kolanami w ziemię, czego efektem są obydwa zdarte kolana. Małej na szczęście nic się nie stało.

Potem na kręglach rzucająć kulą jakoś tak źle ją złapałam i upadłam na tyłek i uderzyłam głową o ziemię, a nie zdąrzyłam jeszcze puścić kuli i kawałek z nią ślizgałam się po torze. Efekt: zbita kość ogonowa i wielki góz na głowie. W dodatku ręka mnie tak boli, że ledwo nią ruszać mogę.

Nie muszę chyba dodawać, że jak to w piątek po południu, w kręgielni było mnóstwo ludzi i po moim upadku usłyszałam niesamowite salwy śmiechu... Ehh co za wstyd :) Znajomi się śmiali że mam mieć nadzieję, że nikt tego nie nagrywał, bo będę gwiazdą internetu. :D

Tak to jest, jak na drugie imię powinno się mieć na imię niezdara...

13:57, ca-lineczka
Link Komentarze (16) »
piątek, 15 lutego 2013

Jak Wam minął dzień zakochanych?

Dla mnie zawsze on był obojętny - uczucia powinniśmy sobie okazywać codziennie, nie tylko od święta.

Choć jak sobie przypomnę podstawówkę i liściki wrzucane komuś po kryjomu do plecaka - ahhh to były czasy i fajne święto. :)

No ale do rzeczy. Mówiłam M., że nie chcę żadnych prezentów ani nic, wystarczy, że będzie ze mną. On jednak musiał. :)

Kupił mi bilet na koncert zespołu SYSTEM OF A DOWN., który gra w Polsce w czerwcu na jedynym koncercie! To najlepsze co mógł mi dać. SOAD to mój ulubiony zespół od zawsze, od którego zaczęła się moja przygoda z takiego rodzaju muzyką i M. wiedział o tym jak bardzo chciałabym pojawić się na tym koncercie...

Ogólnie kiedyś było ze mnie koncertowe zwierzę i praktycznie każdy weekend pojawiałam się gdzieś w Polsce na jakimś koncercie. Trochę mi teraz brakuje tego... Ale jak Calineczka dorośnie może zaczniemy razem koncertować, jeśli tylko będzie chciała. :)

M. nie znał Systemu Of A Down, gdy dał mi bilet puściłam mu kilka kawałków. Wtedy stwierdził, że gdyby wiedział, że to jest takie coś to w życiu by mi tego biletu nie kupił. Hehe, jeśli chodzi o klimat muzyczny jesteśmy całkowitymi przeciwieństwami. :)

Wieczorem M. zrobił też pyszną kolację - tagliatelle ze szpinakiem i deser - banany z chilie, cynamonem i bitą śmietaną - mniaaaam... Takie wieczory mogłabym mieć codziennie. Właśnie dlatego lubię troszkę te Walentynki. ;)

 

 

A co ja mu dałam? Nic... Ehh zamówiłam 2 tygodnie temu coś dla Niego na polskim allegro. Pan napisał mi, że przesyłka priorytetowa za granice kosztować będzie 60 zł, więc mu wysłałam odpowiednią kwotę. Z Czech przelew do Polski idzie 3 dni... Po 3 dniach Pan mi napisał, że był na poczcie i że przesyłka kosztować będzie jednak 80 zł więc mam mu dosłać pieniądze wtedy wyśle. Więc wysłałam. I kolejne 3 dni na przelew poszły. Dodam jeszcze, że za przelew zagraniczny płacę około 35 złotych, a dwa razy przelewałam pieniądze... Potem Pan się kilka dni nie odzywał i we wtorek łaskawie napisał mi, że wysłał przedmiot priorytetem. Poprosiłam go o numer przesyłki a on odpisał mi, że jak paczka nie dojdzie do końca tygodnia to wtedy mi poda... Nie wiem co mu za różnica... Priorytet z Polski do Czech idzie 3 dni, czyli jeśli rzeczywiście wysłał to we wtorek dzisiaj powinno dojść. MAM TAKĄ NADZIEJĘ!

Ale na pewno nie omieszkam zostawić temu sklepowi negatywnego komentarza na allegro!

 

A tu System Of A Down, gdyby ktoś nie znał, może komuś się spodoba:

 Calineczka śpiewa i tańczy przy tym :)

czwartek, 14 lutego 2013

Wiecie co Calineczka wczoraj wykombinowała?

Położyłam ją na popołudniową dżemkę i jak zawsze w tym czasie poszłam robić obiad. Po jakiejś godzince usłyszałam, że się obudziłam, ale była cicho i ładnie się bawiła, więc nie zaglądałam do pokoju, bo wiedziałam, że jak mnie zobaczy to zacznie płakać i domagać się wzięcia na ręce, a tak mam jeszcze chwile spokoju.

Jednak po jakimiś czasie, stwierdziłam, że Calineczka zbyt długo jest taka spokojna sama w łóżeczku i postanowiłam zajrzeć do pokoju. To co zobaczyłam o mało nie doprowadziło mnie do zawału.

Calineczka zdjęła sobie piżamkę, pampersa i... zrobiła kupę. Mamy nie było w pobliżu więc zaczęła się nią bawić... I brudne było wszystko, pościele, materac, łóżeczko, zabawki, maskotki no i Calineczka także.

Zaczęło się więc pranie i sprzątanie. Calineczkę kąpałam 3 razy, żeby wszystko porządnie umyć.

Nie pierwszy raz się zdarzyło, że udało jej się samej rozebrać i ściągnąć pampersa, nigdy jednak nie robiłą wtedy kupy. :) Nie mam pojęcia jak ona to robi z tym rozbieraniem... Chyba, rzeczywiście neurolożka miała rację, że mam za bystrą tą córkę. :))

Tagi: calineczka
08:40, ca-lineczka
Link Komentarze (21) »
 
1 , 2
Napisz do mnie